niedziela, 3 listopada 2013

WSPOMNIENIA Z MŁODOŚCI

Opiszę fragment historii, w której było mi dane wzrastać , uczyć się , brać udział w życiu społecznym. Co pozostało mi z tego okresu w pamięci? Zniewolenie, brak wolności słowa. Byliśmy świadkami fałszowania oskarżeń księży. Bardzo  bolesne było przeżycie, kiedy aresztowano prymasa Polski Stefana Wyszyńskiego, nie przedstawiając mu nawet aktu oskarżenia. Starano się pozbawić kościół podstaw materialnych, usunięto religię ze szkół, ingerowano w sprawy wewnętrzne kościoła. Wszystkie te kroki umacniały i rozszerzały wpływy kościoła katolickiego w społeczeństwie. Stał  się on instytucją chroniącą wartości moralne, stawiane jako nadrzędne dla Polaków. Młodzież w tym czasie przeciwstawiała się wszelkim zakazom ( to się chyba nie zmieniło do dzisiaj). Żyliśmy realizacją planów gospodarczych  najpierw trzyletniego, potem sześcioletniego.  Polegał on na rozwoju przemysłu , głównie ciężkiego , pomijając rolnictwo, stworzono bazę do militaryzacji kraju. Wykonanie tego planu należało kontrolować. W tym też celu do biura politycznego dokoptowano obywatela sowieckiego marszałka Konstantego  Rokosowskiego,  powierzając mu funkcję ministra obrony narodowej. W szkołach , urzędach na ścianach wisiały portrety rządzących w tym Rokosowskiego. Jego twarz pamiętam dość dokładnie , a to dlatego ,że miał jedną brew wysoko uniesioną. Na poczekaniu powstała anegdota: Pytano , dlaczego Rokososki ma uniesioną brew?- odpowiadano: bo dziwi się , że jest Rosjaninem, a zrobili go Polakiem. Oczywiście nikt tego głośno , a szczególnie w towarzystwie,  nie powtarzał ze zrozumiałych względów. Plan sześcioletni obiecywał podniesienie stopy życiowej , stwarzał wizję Polski , w której nie będzie bezrobocia. Odbywała się walka z analfabetyzmem , który został zlikwidowany. Władze organizowały kursy wieczorowe- czytać i pisać uczono osoby starsze . Mimo pozytywów tkwiły w tym planie także błędy- przewaga polityki nad ekonomią , koszty wykonania zaś spadły na barki społeczeństwa. Mimo tego intelektualiści polscy – wielcy patrioci przeciwstawiali się nolska nauka potrafiła skutecznie walczyć. Wydawano wtedy dużo książek. Spełniły się marzenie polskiego wieszcza narodowego Adama Mickiewicza – „księgi trafiły pod strzechy”. W życiu narodu literatura rozwijała  się w dwu kierunkach, dwutorowo – w kraju i na emigracji. Jedni byli zobligowani realizować program Stalina, starano się narzucać tzw. realizm socjalistyczny, literatura ukazywała nowego człowieka – budowniczego socjalizmu. Powstawało wtedy dużo filmów   m. in. „Przygoda na Mariensztacie”. Kobiety wyszły z kuchni, zasiadały na traktorach , trzymały w ręku kielnię , były na pierwszych stronach gazet.  W szkołach młodzież w wierszach, piosenkach gloryfikowała rozwój kraju i jego sukcesy: „więcej węglawięc ej stali, więcej pieców niech się pali…” inny przykład to patriotyczna piosenka :„Ukochany kraj, umiłowany kraj, ukochane i miasta  i wioski, ukochany kraj, umiłowany kraj, ukochany, jedyny nasz polski …”  Lektury szkolne były ukierunkowane na rozbudzenie patriotyzmu , poszanowanie pracy, pisarze tacy jak Rudnicki, Broniewski, Iwaszkiewicz podejmowali w swoich utworach te właśnie tematy. Na muzykę również miała wpływ panująca epoka , pieśni miały charakter masowy. Choć przypominam sobie swoją panią profesor z liceum, która wyłamywała się wszelkim
nakazom i  uczyła nas polskiego folkloru. Gruntownie miałyśmy opanowany repertuar Moniuszki, Szopena. Być może wpływ miał na to fakt ,że kiedyś Szopen właśnie przejeżdżał przez Sulechów, o czym informuje pamiątkowa tablica wmurowana w ścianę ratusza. W latach 50-tych w Sulechowie odbywały się koncerty szopenowskie. Nasz chór występował na nich, zdobywając wyróżnienia i nagrody. Do dzisiaj pamiętam repertuar – przekazywałam go moim wnuczkom, kiedy tylko poprosiły o zaśpiewanie  którejś z piosenek .Lubiły słuchać „Życzenia „Szopena . Głos mój dziś już nie ten, nie ta siła i barwa, ale śpiewać lubię nadal. Opowiadałam też córkom i wnuczkom, jak się żyło w czasach stalinizmu, szczególnie w okresie kolektywizacji wsi na przykładzie mojej rodziny. Mąż mojej cioci Franciszek miał duże gospodarstwo rolne w okolicach Wschowy, był wzorowym gospodarzem, wywiązywał się ze wszystkich obowiązków wobec państwa. Kiedy do kolektywizacji przystąpiła cała wieś , on jeden sprzeciwił się temu. Okrzyknięto go wtedy wrogiem klasowym , zamknięto we wschowskim areszcie, w piwnicy.
Ciocia z małymi dziećmi pozostała w rozpaczy. Synowie nie rozumieli, dlaczego ojca więziono. Fakt ten z pewnością odbił się później na zdrowiu cioci. Kiedy wuja uwolniono, nie miał już racji bytu w miejscu zamieszkania. Musiał z rodziną wyjechać. Stałą siedzibę udało mu się znaleźć w okolicach Zielonej Góry, tam zaczął życie od nowa. Czasy się nieco zmieniły  ( do władzy doszedł Władysław  Gomułka) było lżej, zlikwidowano spółdzielnie produkcyjne, można było gospodarzyć  indywidualnie .Tego było trzeba Franciszkowi , bo do ziemi był przywiązany niczym Maciej   Boryna. Cieszył się opinią dobrego męża i ojca, wykształcił czterech synów. W rodzinie był autorytetem. Jeśli ktoś miał jakieś problemy, mówiono: jedź do Franka, on rozsądnie poradzi ,podpowie ,jak je  rozwiązać . Wspomnę również  o tym, jak młodzież spędzała wolny czas. W każdej szkole była drużyna harcerska. Dzieci w wieku już 10 lat należały do zuchów. Zastępy zdobywały sprawności. Na zbiórkach realizowano tematykę obyczajową; zwracano uwagę na zachowanie wobec osób starszych , poszanowanie symboli narodowych , miłości do kraju itp.  Pożegnanie na zbiórkach brzmiało: „Czyń dobrze”. Praca była nadrzędną wartością, metodą wychowania. Nałogi, rozboje nie miały miejsca przynajmniej nikt o tym  nie słyszał. Harcerz musiał przestrzegać prawa harcerskiego. Znał go na pamięć i wcielał w życie. Nie jest to moje subiektywne odczucie. Taka była prawda, oczywista prawda.  Zastanawiam się , dlaczego dzisiaj jest inaczej. Słowo „ patriotyzm” w ustach młodych ludzi odbierane jest lekceważąco : „ moja ojczyzna jest tam , gdzie jest mi dobrze”.  Może spotkam się z oceną ,że jestem naiwna i staroświecka. Bądźmy dumni, że jesteśmy Polakami, uczmy swoje pociechy już od najmłodszych lat wiersza Stanisława Bełzy „Kto ty jesteś? -Polak mały…..”  Będzie on inspiracją do rozwoju osobowości młodego człowieka. Kto się tego raz nauczy, nigdy nie zapomni. Dlaczego nawiązałam do problemów wychowawczych? W sumie nasze zachowanie świadczy o nas – Polakach. Miło usłyszeć słowa , że Polacy sumiennie pracują w kraju  i za granicą , są odpowiedzialni , kreatywni i zdolni.  Zdarzają się jednak czarne owce, jak w każdym narodzie.
W każdym razie ja – osoba , która wiele przeszła w życiu, wiele widziała, jestem dumna  ze swojej polskości, swojej ojczyzny, jej dokonań , sukcesów .

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Życzenia

 Drogim Czytelnikom mojego bloga, pełnych szczęścia i radości Świąt Wielkanocnych życzy Irena.