Jestem osobą w podeszłym wieku, nic więc dziwnego, że dopadają mnie różne dolegliwości. Tym razem zmuszona byłam poddać się zabiegowi artroskopii kolana. trafiłam do Lubuskiego Ośrodka Rehabilitacyjno- Ortopedycznego im. dr. Lecha Wierusza w Świebodzinie. Zgłosiłam się 2 stycznia na Oddział Ortopedii A. Już w pierwszym dniu przeprowadzono wstępne badania. Pani anestezjolog Mariola S. przeprowadziła ze mną dokładny wywiad. Jej sposób podejścia do pacjenta uwolnił mnie od panicznego strachu przed tym , co mnie czekało – nigdy nie byłam operowana , bałam się znieczulenia , właściwie wszystkiego. Na drugi dzień o godz. 17.00 miałam zaplanowany zabieg. Po przywiezieniu na salę operacyjną zaniemogłam, lecz po pół godzinie doszłam do normy , poczułam się lepiej. Była to zasługa dr. Filipa Adamcewicza i towarzyszących mu asystentów i pielęgniarek. Mimo swojego lęku, zdecydowałam się śledzić przebieg zabiegu na monitorze. Lekarz objaśniał mi anatomię kolana i schorzenia na nim widoczne . widząc swoją zrujnowaną chrząstkę w postaci frędzelków , zapytałam doktora, czy te ubytki się zregenerują. Nie pozostawił mi złudzeń i odpowiedział z humorem:” tak, po śmierci”. Pewnie miał rację.
Przyszła pora na spotkanie z rehabilitantem. Zademonstrował mi zestaw ćwiczeń , które miałam i mam wykonywać w domu. Poza tym uczył mnie chodzenia o kulach, co okazało się wcale niełatwe. Był przy tym bardzo cierpliwy i miły , za co jestem mu bardzo wdzięczna.
W swoim długim życiu zdarzyło mi się wielokrotnie przebywać w różnych szpitalach i różne mam na ten temat spostrzeżenia. Wiadomo, że służba zdrowia od dłuższego czasu boryka się z różnymi trudnościami, to nie powinno jednak mieć wpływu na pacjenta. Doświadczyłam tego osobiście właśnie w Świebodzinie. Tam chory traktowany jest wyjątkowo, czuje się ważny ze swoimi dolegliwościami. Atmosfera cudowna , dużo empatii. Odziałem ortopedii kieruje doc. dr Jacek Kaczmarczyk i robi to świetnie, jest naprawdę dobrym gospodarzem. O szpitalnych obiadach krążą legendy, że niesmaczne , że małe porcje, że salowe niemiłe. Ale nie w Świebodzinie, tam wszystko jest na medal! Teraz jestem już w domu, powoli dochodzę do równowagi, mam czas na refleksje i nasuwa mi się w tej chwili jedna: chciałabym podziękować całemu personelowi Oddziału Ortopedii A za to , ze pozwolił mi uwierzyć , że są jeszcze szpitale, lekarze , pielęgniarki, które traktują pacjenta z życzliwością , zrozumieniem , cierpliwością, o które w dzisiejszym świecie tak trudno.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz