Historia sięga czasów odległych , tak przykrych wydarzeń jak wojny. Miały one miejsce od zarania. Dlaczego tak się działo i dzieje obecnie?
Czym jest wojna ? Nietrudno dać odpowiedź. O co chodzi państwom , które napadają na inne? Zyski i tylko zyski- powiększenie własnego terytorium. Kto traci? Kto cierpi? Szczęśliwe jest to pokolenie, które jej nie zaznało, a zna tylko z opowieści pradziadków i lekcji historii. Obecna sytuacja na Bliskim Wschodzie , Afryce Północnej , wojna domowa w Syrii przez młodych ludzi rozpatrywana jest niekiedy sceptycznie. Inaczej pochodzi do tego dramatu społeczeństwo starsze. Jak mówi przysłowie, żeby zrozumieć drugiego człowieka , trzeba przeżyć to co on. Wojna w Syrii zmusza ludzi do ucieczki przed śmiercią, głodem, cierpieniem , nienawiścią z własnego kraju. Pozostawiają swój cały dorobek , ryzykują życiem. Giną w morzu, w ciemnej otchłani. Stłoczeni w ciężarowych samochodach nieprzystosowanych do przewożenia ludzi – duszą się. Serce poczciwego człowieka tego nie może znieść. Nie można przejść obojętnie obok tej sytuacji. Musimy mieć na uwadze i pamiętać, że my Polacy też byliśmy skazani na emigrację, nas też przyjmowano ( mam na myśli Iran, Egipt, Wielką Brytanię). Moim zdaniem powinniśmy solidaryzować się w tej sprawie z krajami Unii Europejskiej. Pamiętajmy ,ze niektóre z nich przez wiele lat odnosiły korzyści z posiadania kolonii w tych właśnie regionach, z których dziś ściągają do nas uchodźcy. Mają dług wobec Afryki i Azji. Powinny poczuwać się do solidarności z emigrantami i przyjąć ich z zachowaniem zasad bezpieczeństwa, a nie krzywym okiem patrzeć na Polskę i oburzać się naszymi wątpliwościami. Szczerze mówiąc, to uchodźcy nie są przychylni, by zostać w Polsce. Nie jesteśmy dla nich krajem docelowym, jedynie przystankiem na trasie do Ziemi Obiecanej. Rząd polski życzliwie odnosi się do inicjatywy przyjęcia uchodźców pod warunkiem rozsądnej ich liczby tak ,aby móc zagwarantować im odpowiednie na nasze polskie możliwości warunki egzystencji. Musimy też mieć na uwadze naszych rodaków- samotne matki, ludzi starszych , potrzebujących wsparcia państwa ( rodziny wielodzietne, dysfunkcyjne). Nie jesteśmy krajem bogatym tak jak Niemcy. Wielu z nas popiera apel Papieża Franciszka , by każda parafia katolicka przyjęła jedną rodzinę starającą się o azyl w Polsce. I nie jest tu ważne, jaką religię wyznają , jakie mają pochodzenie, kolor skóry. „Miłosierdzie jest drugim imieniem miłości”. Niektórzy nasi politycy krytykują papieża, niezbyt przychylnie odnoszą się do problemu uchodźców w Polsce. Jak twierdzą, nie powinno tu być wyznawców Islamu, oni to bowiem roznoszą zarazę terroryzmu. Jeden z polityków mówi „Nie miłuj bliźniego swego , bardziej niż siebie samego”. Pachnie to egoizmem i małostkowością. Ostro osądzam taką postawę . Trzeba też wiedzieć, że nie każdy islamista to terrorysta. Musimy zabezpieczyć spokój i bezpieczeństwo naszego kraju. Jest to problem złożony. Jedno jest pewne: wszyscy „przyjezdni” powinni być poddani gruntownej weryfikacji, to trudne, ale możliwe. Pomijam kobiety z dziećmi i starców choć niejeden gotów mi zarzucić ,że i wśród nich może czaić się zło terroryzmu. Większość uchodźców to ludzie młodzi. Wobec nich pojawiają się różne podejrzenia i nie dziwię się . Ci młodzi mężczyźni powinni byli raczej włączyć się do walki z terrorem we własnym kraju. Dlaczego tego nie podejmują? Wielu mówi ,że to nie uchodźcy a imigranci ekonomiczni szukający łatwiejszego i lepszego życia. Tu należy zastosować inną strategię. Obawy naszego społeczeństwa mogą być uzasadnione, jeśli napływ uchodźców porównamy do tsunami. Tę sytuację należy głęboko przemyśleć i potraktować poważnie. Islam głosi , że jest religią pokoju. Nie ubliżając żadnej religii, nie ma ona nic wspólnego z pokojem , tolerancją, zmianami zachodzącymi w świecie w XXI wieku. Polacy nie bardzo wierzą , że ludzie innej kultury, religii z dnia na dzień staną się ich przykładnymi sąsiadami. Obawiają się ,że uchodźcy zaczną stawiać wymagania dotyczące spraw socjalnych, miejsc wyznawania kultu religijnego tak jak to ma miejsce w niektórych europejskich krajach. Unia powinna być politycznie zintegrowana, mieć wspólną politykę zagraniczną, poważnie zaangażować się w stabilizację sytuacji w Syrii. Problem ten zaczynają rozwiązywać na swój sposób mocarstwa -Rosja już zaczęła. Aby zakończyła się wojna domowa w Syrii ,zależy też w dużym stopniu od mocarstw regionalnych – Arabii Saudyjskiej i Iranu. Te państwa niestety tylko podżegają konflikt syryjski. Trzeba tak działać , żeby powstrzymać napływ uchodźców i pomóc rozwiązać problemy w ich kraju. Stabilność na świecie leży w gestii ONZ. Musi być dobra wola, duch współpracy , połączenie międzynarodowej koalicji antyterrorystycznej. To moja opinia na ten temat.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz