Od 2013 roku los zrządził, że opuściłam swoje miesjce zamieszkania (Podlegórz k.Sulechowa), a mieszkałam tam 69 lat, z przerwami na naukę i pracę poza domem rodzinnym. Obecnie mieszkam u córki i zięcia w Małomicach. Chciałabym przybliżyć tę miejscowość mojemu bratu, jego rodzinie, koleżankom i przyjaciołom.
Jest urocza. Samo położenie może wzbudzić zainteresowanie. Krainą historyczną Małomic jest Dolny Śląsk,a większa część gminy leży w Borach Dolnośląskich. Jakże różni się rzeźba terenu od mojej poprzedniej miejscowości! A jest to odległość 100 km. Krajobraz ziemi małomickiej to bory, rzeki, potoki, mokradła. Przez jej teren przepływa rzeka Bóbr.
Z okien mego domu widać w niedalekiej odległości duże połacie lasu. Jeśli wierzyć dawnym podaniom, żyły w nich niegdyś żubry, niedźwiedzie, tury, rysie, wilki. Z opowieści mojej sąsiadki wiem, że obecnie też moża natknąć się na zagubionego wilka. Często przylatuje do naszego przydomowego ogródka warzywnego liczne ptactwo. Występuje tu aż siedem gatunków dzięciołów!
Miejscowe lasy bogate są w grzyby i czarne jagody. Zajadamy się nimi w sezonie (zawdzięczam to zięciowi).
Z gadów można spotkać zaskrońce, żmję zygzakowatą i padalce. Daje się też zauważyć liczne rzesze chrząszczy. Zmorą w ogródkach warzywnych są ślimaki. Nie tylko winniczki, ale różne gatunki w kolorowych muszelkach. Ciekawe czy są smaczne? Mogliby to z pewnością stwierdzić Francuzi.
W rzekach lokalnych, potokach, wodach stojących, występują najczęściej płotki, szczupaki, okonie, leszcze. Zaprzyjaźnione małżeństwo córki i zięcia pasjonuje się wędkarstwem, stąd też na naszym stole pojawiają się ryby. Osobiście je uwielbiam! Nie chcę wykorzystywać dobroci tych państwa i zapraszam na ekologiczne warzywa z naszego przydomowego ogródka.
Historia Małomic jest bogata. Z ziemią małomicką związane jest plemię słowiańskie Dziadoszyców zamieszkałe w okolicach Dolnego Bobru. Jego istnienie jest potwierdzone w 1000 roku, gdy Cesarz niemiecki Otton III został przyjęty i wystawnie ugoszczony przez króla Bolesława Chrobrego.
Należy wspomnieć, że wieku XIX i XX nastąpił rozwój przemysłu. Powstała nowoczesna huta, cegielnia, fabryka wyrobów blaszanych. Ciekawostką jest, że rudę żelaza wydobywano z rudy darniowej. Bogate w nią były łąki i mokradła. Najnowsza historia wspomina, że w małomickich zakładach pracowali w czasach drugiej wojny światowej mieszkańcy Warszawy (po upadku powstania warszawskiego). W hucie odlewano formy do bomb, elementy pojazdów pancernych. Blachownia wyrabiała menażki, kotły itp.
Z dawnych czasów przetrwała jedynie kaplica, która w 1982 roku została przeznaczona na Kościół rzymsko-katolicki pod wezwanie Matki Bożej Niepokalanego Poczęcia.
W Małomicach wzbudza zaintersowanie zalew miejski. Jest to łowisko wędkarskie, akwen treningowy, ośrodek sportów wodnych. Tu swoje szlify kajakarskie zdobywała Kamila Kubas, tegororczna brązowa medalistka Mistrzostw Europy w kajakarstwie.
Życie kulturalne w Małomicach jest ożywione. Ośrodek kultury zaprasza zespoły wokalne i lubianych, znanych artystów.
Co mnie urzeka w tym miasteczku to to, że pani burmistrz żyje życiem mieszkańców co widać w urządzanych placach zabaw dla dzieci, ścieżkach rowerowych i wystroju miasta.
Jest pięknie, ale nie będę ukrywać, że tęsknota za moją „małą ojczyzną” nie opuszcza mnie. Muszę przyjąć z pokorą, że spędzę tu resztę swego życia.
Jest urocza. Samo położenie może wzbudzić zainteresowanie. Krainą historyczną Małomic jest Dolny Śląsk,a większa część gminy leży w Borach Dolnośląskich. Jakże różni się rzeźba terenu od mojej poprzedniej miejscowości! A jest to odległość 100 km. Krajobraz ziemi małomickiej to bory, rzeki, potoki, mokradła. Przez jej teren przepływa rzeka Bóbr.
Z okien mego domu widać w niedalekiej odległości duże połacie lasu. Jeśli wierzyć dawnym podaniom, żyły w nich niegdyś żubry, niedźwiedzie, tury, rysie, wilki. Z opowieści mojej sąsiadki wiem, że obecnie też moża natknąć się na zagubionego wilka. Często przylatuje do naszego przydomowego ogródka warzywnego liczne ptactwo. Występuje tu aż siedem gatunków dzięciołów!
Miejscowe lasy bogate są w grzyby i czarne jagody. Zajadamy się nimi w sezonie (zawdzięczam to zięciowi).
Z gadów można spotkać zaskrońce, żmję zygzakowatą i padalce. Daje się też zauważyć liczne rzesze chrząszczy. Zmorą w ogródkach warzywnych są ślimaki. Nie tylko winniczki, ale różne gatunki w kolorowych muszelkach. Ciekawe czy są smaczne? Mogliby to z pewnością stwierdzić Francuzi.
W rzekach lokalnych, potokach, wodach stojących, występują najczęściej płotki, szczupaki, okonie, leszcze. Zaprzyjaźnione małżeństwo córki i zięcia pasjonuje się wędkarstwem, stąd też na naszym stole pojawiają się ryby. Osobiście je uwielbiam! Nie chcę wykorzystywać dobroci tych państwa i zapraszam na ekologiczne warzywa z naszego przydomowego ogródka.
Historia Małomic jest bogata. Z ziemią małomicką związane jest plemię słowiańskie Dziadoszyców zamieszkałe w okolicach Dolnego Bobru. Jego istnienie jest potwierdzone w 1000 roku, gdy Cesarz niemiecki Otton III został przyjęty i wystawnie ugoszczony przez króla Bolesława Chrobrego.
Należy wspomnieć, że wieku XIX i XX nastąpił rozwój przemysłu. Powstała nowoczesna huta, cegielnia, fabryka wyrobów blaszanych. Ciekawostką jest, że rudę żelaza wydobywano z rudy darniowej. Bogate w nią były łąki i mokradła. Najnowsza historia wspomina, że w małomickich zakładach pracowali w czasach drugiej wojny światowej mieszkańcy Warszawy (po upadku powstania warszawskiego). W hucie odlewano formy do bomb, elementy pojazdów pancernych. Blachownia wyrabiała menażki, kotły itp.
Z dawnych czasów przetrwała jedynie kaplica, która w 1982 roku została przeznaczona na Kościół rzymsko-katolicki pod wezwanie Matki Bożej Niepokalanego Poczęcia.
W Małomicach wzbudza zaintersowanie zalew miejski. Jest to łowisko wędkarskie, akwen treningowy, ośrodek sportów wodnych. Tu swoje szlify kajakarskie zdobywała Kamila Kubas, tegororczna brązowa medalistka Mistrzostw Europy w kajakarstwie.
Życie kulturalne w Małomicach jest ożywione. Ośrodek kultury zaprasza zespoły wokalne i lubianych, znanych artystów.
Co mnie urzeka w tym miasteczku to to, że pani burmistrz żyje życiem mieszkańców co widać w urządzanych placach zabaw dla dzieci, ścieżkach rowerowych i wystroju miasta.
Jest pięknie, ale nie będę ukrywać, że tęsknota za moją „małą ojczyzną” nie opuszcza mnie. Muszę przyjąć z pokorą, że spędzę tu resztę swego życia.